Kraków - raj developerów

Pomijając niewielkie i dość rzadkie enklaw, w których sprzedaż stale rośnie, globalnie pojęty rynek nieruchomości nad morzem przeżywa totalny zastój, kryzys, krach czy jak tam chcecie to sobie nazwać. Nic dziwnego zatem, że ci, których dotknął (a w zasadzie kopnął) on najmocniej chwytają się wszelkich sposobów by uratować co się da. I tak niektórzy - o czym donoszą media i rzecznicy prasowi poszczególnych prokuratur - salwują się ucieczką, na ogół w kierunku wschodnim bądź mocno południowym.

Inni zaś wybierają bardziej legalną drogę i tną swoje zyski i - tym bardziej - koszta jak tylko mogą, byleby tylko uratować swoją działalność i przetrzymać ten strasznie dla nich ciężki okres. Sposobów na to jest wiele - najbardziej spektakularną akcję ogłosił ostatnio jeden z czołowych developerów w Krakowie. Otóż kupując - po strasznej cenie, to fakt - nieruchomość w samym centrum, otrzymujesz dodatkowo (gratis) niewielki, przytulny domy nad morzem.

Ci zaś, którzy akurat nie mają wolnych parceli nad morzem starają się przekupić nas inaczej. Słyszałem o wręczanych razem z kluczykami mieszkania kluczykami do nowiutkiego harleya. Standardem jest na przykład garaż wliczony w cenę podstawową mieszkania.